O nas i o początkach hodowli

Małe puszyste kuleczki ,z pięknymi ogonkami ,bawiące się tylko ze mną i uciekające od innych członków rodziny -to moje pierwsze spotkania z kotkami ,kiedy spędzałam wakacje u babci na wsi. Mimo wielu lat próśb ,nigdy nie udało mi się przekonać mamy i nie mogłam mieć swojego kotka. Mój mąż,który zawsze miał w domu psa i rybki ,nawet nie chciał słyszeć o zwierzętach domowych. Raz jeden, 12 lat temu, wyjechał z domu beze mnie i dzieci na wycieczkę do Francji ,a kiedy wrócił, zastał pięknego kotka europejskiego,który wyglądał jak kotki z kreskówek z pięknymi białymi skarpetkami i cudnym białym krawatem.To był Gerwazy,a raczej Gerwazunia, gdyż okazała się dziewczynką i była z nami 11 pięknych lat (mąż nie miał sumienia jej wyrzucić), a kiedy odeszła to los i przeznaczenie przysłały nam Dido-przepiękną kotkę syberyjską z hodowli Impresario z Lublina . Zakochaliśmy się w jej zdjęciu w Internecie ,córka we Wrocławiu i my z mężem w Wałbrzychu dokładnie w tym samym czasie zobaczyliśmy to cudo. Didusia jest z nami już rok i wniosła dużo szczęścia do naszego domu.Jej pogaduszki ze mną ,czułe powitania ,kiedy wracam z pracy, a także arystokratyczne zachowanie , wywołują uśmiechy na twarzach wszystkich domowników.

Następne koty w hodowli

Fionka Gekko przyjechała z Warszawy i zamieszkała w grudniu 2005 roku z córką i jej mężem we Wrocławiu.Zarówno Kasia ,jak też jej mąż nie chcieli żyć bez kociaków, tym bardziej,że Lech zawsze miał zwierzaki. Najpierw wprowadziły się do nich dwie siostry - Plamka i Szara. Dwie ,bo nie wiedzieli ,która z nich jest słodsza. Potem wybrali świętego kota birmańskiego, bo jest to rasa wręcz niewolniczo przywiązana do ludzi. Jeśli ktoś chce mieć pieszczocha,który stale towarzyszy domownikom i domaga się uwagi, to jest to właśnie to . Śliczne ,niebieskookie wiewióry o puszystych ogonach i cudnych, białych skarpetkach zachwycają swoim istnieniem. Fioneczka została czule przyjęta do stada i siostry zaakceptowały malucha bez zastrzeżeń..

Król stada

oncio

Wszyscy wiedzą, że cztery koty ,to lepiej niż trzy ,i tak do towarzystwa doszedł Onyks White Star. Oncio przyjechał do nas z Poznania i od razu pokazał,że to on tu jest panem i wszystkie kotki są mu podległe . Ten piękny kocur jest niewolniczo przywiązany do córki i zagarnął jej sypialnię dla siebie.Uwielbia się bawić, śpiewać serenady do swoich kotek i razem z Plamką podziwiać świat za oknem. Wspólne gonitwy kociaków, zgodne pałaszowanie smakołyków, tudzież szaleńcze psoty urozmaicają nam szarą monotonię dnia codziennego..